Otwarty portal wiedzy akademickiej dla kandydatów, studentów, absolwentów oraz wykładowców uczelni wyższych.

OTWARTE ZASOBY EDUKACYJNE:

Wydziały Filologii polskiej

Oceny Państwowej Komisji Akredytacyjnej

  • Akademia Humanistyczna im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku
    Wydział Filologii Polskiej
    Ocena: brak oceny
  • Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie
    Wydział Filologiczno - Historyczny
    Ocena: pozytywna
  • Akademia Pedagogiczna im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie
    Wydział Humanistyczny
    Ocena: pozytywna
  • Akademia Podlaska w Siedlcach
    Wydział Humanistyczny
    Ocena: pozytywna
  • Akademia Pomorska w Słupsku
    Wydział Filologiczno - Historyczny
    Ocena: brak oceny
  • Akademia Świętokrzyska im. Jana Kochanowskiego w Kielcach
    Wydział Filologiczno-Historyczny Filia w Piotrkowie Trybunalskim
    Ocena: pozytywna
  • Wydział Humanistyczny
    Ocena: pozytywna
  • Akademia Techniczno-Humanistyczna w Bielsku Białej
    Wydział Humanistyczno-Społeczny
    Ocena: pozytywna
  • Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II w Lublinie
    Wydział Nauk Humanistycznych
    Ocena: pozytywna
  • Kolegium Karkonoskie w Jeleniej Górze
    Wydział Humanistyczny
    Ocena: brak oceny
  • Mazowiecka Wyższa Szkoła Humanistyczno-Pedagogiczna w Łowiczu
    Wydział Filologiczny
    Ocena: negatywna / przywrócenie upraw
  • Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska w Przemyślu
    Instytut Polonistyki
    Ocena: brak oceny
  • Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. A. Silesiusa w Wałbrzychu
    Instytut Filologii
    Ocena: brak oceny
  • Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. J. Grodka w Sanoku
    Ocena: brak oceny
  • Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Chełmie
    Instytut Nauk Humanistycznych
    Ocena: brak oceny
  • Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Ciechanowie
    Instytut Filologiczno - Historyczny
    Ocena: brak oceny
  • Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Elblągu
    Instytut Pedagogiczno - Językowy
    Ocena: brak oceny
  • Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Gorzowie Wielkopolskim
    Instytut Humanistyczny
    Ocena: brak oceny
  • Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Krośnie
    Instytut Humanistyczny
    Ocena: brak oceny
  • Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Skierniewicach
    Instytut Filologii Polskiej
    Ocena: brak oceny
  • Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Tarnowie
    Instytut Humanistyczny
    Ocena: brak oceny
  • Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa we Włocławku
    Instytut Humanistyczny
    Ocena: brak oceny
  • Podhalańska Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Nowym Targu
    Instytut Humanistyczny
    Ocena: brak oceny
  • Powszechna Wyższa Szkoła Humanistyczna POMERANIA w Chojnicach
    Instytut Filologii Polskiej
    Ocena: brak oceny
  • Szkoła Wyższa Przymierza Rodzin w Warszawie
    Wydział Filologii Polskiej
    Ocena: pozytywna
  • Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej w Warszawie
    Wydział Nauk Humanistycznych i Społecznych
    Ocena: brak oceny
  • Uniwersytet Gdański
    Wydział Filologiczno-Historyczny
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
    Collegium Polonicum w Słubicach
    Ocena: negatywna
  • Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet Jagielloński w Krakowie
    Wydział Polonistyki
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie
    Wydział Nauk Humanistycznych
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy
    Wydział Humanistyczny
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet Łódzki
    Wydział Filologiczny
    Ocena: negatywna
  • Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
    Kolegium Licencjackie w Białej Podlaskiej
    Ocena: pozytywna
  • Kolegium Licencjackie w Biłgoraju
    Ocena: pozytywna
  • Kolegium Licencjackie w Radomiu
    Ocena: pozytywna
  • Wydział Humanistyczny
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
    Wydział Filologiczny
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet Opolski
    Wydział Filologiczny
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet Rzeszowski
    Wydział Filologiczny
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet Szczeciński
    Punkt Konsultacyjny w Gorzowie Wielkopolskim
    Ocena: pozytywna
  • Wydział Filologiczny
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet Śląski w Katowicach
    Wydział Filologiczny
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet w Białymstoku
    Wydział Filologiczny
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie
    Wydział Humanistyczny
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet Warszawski
    Wydział Polonistyki
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet Wrocławski
    Wydział Filologiczny
    Ocena: pozytywna
  • Uniwersytet Zielonogórski
    Wydział Humanistyczny
    Ocena: pozytywna
  • Warszawska Wyższa Szkoła Humanistyczna im. Bolesława Prusa w Warszawie
    Ocena: brak oceny
  • Wyższa Szkoła Humanistyczna w Katowicach
    Wydział Nauk Humanistycznych
    Ocena: brak oceny
  • Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi
    Wydział Humanistyczny
    Ocena: pozytywna
  • Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna we Włocławku
    Wydział Nauk Społecznych i Technicznych
    Ocena: pozytywna
  • Wyższa Szkoła Humanistyczno-Przyrodnicza Studium GENERALE SANDOMIRIENSE w Sandomierzu
    Wydział Humanistyczny
    Ocena: pozytywna
  • Wyższa Szkoła Menedżerska w Legnicy
    Wydział Filologiczny
    Ocena: brak oceny
  • Wyższa Szkoła Zarządzania Marketingowego i Języków Obcych w Katowicach
    Wydział Humanistyczny
    Ocena: brak oceny

Obsesyjnośc Norwida? Zarys problemu.

Michał Kuziak
Nowe Pismo
01.04.2008
1. Lektura listów Norwida nieuchronnie odsłania ich odmienność od korespondencji pozostałych polskich romantyków. Co oczywiste, odmienność ta wiąże się z biografią twórcy, z jej innością. Nie wolno jednak również zapominać o specyficznym traktowaniu przez niego epistolografii. Pisarz akcentował autentyzm swoich listów, przeciwstawiając tę cechę dbałości o retoryczny kształt wypowiedzi. Czytamy np. w liście do Marii Trębickiej:

Nie lękam się, że Pani niedobrze sobie wytłumaczysz to fragmentowe moje pismo, jak to każdy by zrobił, co nie zna mnie dokładnie, albo z pisma zna tylko – albo kto tego nie doświadczył, co mnie Pan Bóg pozwolił i nakazał doświadczyć. O! już to listy moje nie są do biografii i facsmilu pośmiertnego. Pragnę być zawsze jasnym i bardzo jestem szczery – trudno jednakże by mnie pojąć, z tego sądząc jedynie,co mi się uda wypowiedzieć. Owszem, można by często dwuznaczności fałszywe przypisywać, chociaż Pani wiesz dobrze, jak nienawidzę kalamburów. [8, 29].

 

Badacze zajmujący się epistolografią poety – Kazimierz Cysewski, Zbigniew Sudolski oraz Elżbieta Dąbrowicz[1] – choć, jak za chwilę zobaczymy nie zawsze zgodni w wypowiadanych sądach, podkreślali, że specyfika Norwidowskiego listu wiąże się ze skomplikowaną sytuacją komunikacyjną, w której znalazł się twórca. List był dla Norwida często jedynym wymiarem dialogu toczonego ze światem a także, wypada dodać, ze sobą; wymiarem ocalania własnego „ja” przed rzeczywistością i prób oddziaływania na nią; wymiarem, w którym owo „ja” mogło się rozpoznawać i kształtować (Dąbrowicz stwierdza, że listy poety zawierają nie tyle ekspresję podmiotowości twórcy, ile zapis jej tworzenia się[2]), zwracając się nie tylko do „ty”, ale i do adresata określanego jako „wy” bądź „oni”. Owemu dialogowi towarzyszyły jednak problemy, jak czytamy w cytowanej wyżej wypowiedzi, związane z niedoskonałościami medium komunikacji listowej (dystans dzielący jej uczestników), jak również z niedoskonałościami języka, który nie umożliwia „ja” wyrażenia prawdy o sobie, przekazania swoich doświadczeń.

Wspomniana kontrowersja – pomiędzy Cysewskim a Sudolskim – dotyczy osobistego charakteru listów Norwida. Sudolski, podporządkowując epistolografię poety wizji jego twórczości jako dzieła intelektualisty, eksponuje niechęć twórcy do przedstawiania zagadnień osobistych oraz związanych z codziennością (badacz zauważając takie tematy owej korespondencji, stwierdza, że zostają one podporządkowane dyskursowi idei)[3]. Cysewski natomiast, przyjmując po części taką interpretację, zdaje się raczej uważać, że Norwid nie tyle odrzuca, ile przeformułowuje konwencję listu prywatnego; wypada dodać, że sam twórca podkreślał związek listów z jego „ja” („[…]niech Pani nie wierzy, że można bezosobiście mówić[8, 177] – pisał poeta do Konstancji Górskiej).

Owo przeformułowanie dokonuje się przez zastąpienie romantycznej konfesji oraz opisowości, znamiennych zwłaszcza dla Słowackiego i Krasińskiego, strategią autokreacyjną – tworzeniem swoich pożądanych wizerunków, pojawiającą się również u wspomnianych romantyków, ale w przypadku Norwida specyficznie ukierunkowaną na stworzenie obrazu siebie – artysty i myśliciela[4]. To co osobiste i codzienne zostaje w listach twórcy objęte przez ową strategię i odpowiednio przekształcone. Ale czy zupełnie?

Listy poety odznaczają się jeszcze dwoma cechami znamiennymi – sylwicznością (można ją odnaleźć również u Słowackiego czy Krasińskiego, ale u Norwida jest rozbudowana w szczególny sposób) oraz perseweracją określonych tematów i wątków, które uporczywie towarzyszą twórcy w trakcie epistolograficznych przygód, zdając się świadczyć o swego rodzaju przymusie powtarzania, o istnieniu żywiołu obsesyjnego myśli poety. To zjawisko z kolei w szczególny sposób różni epistolografię Norwida od listów Mickiewicza, podporządkowanych, przynajmniej do czasów towianizmu, zmieniającej się rzeczywistości – podobnie jak w przypadku korespondencji Słowackiego i Krasińskiego.

Przyjęcie koncepcji Cysewskiego o Norwidowskiej strategii autokreacji podważa zapewnienia poety o nieprzywiązywaniu wagi do konstrukcji listu (Sudolski traktował listy poety jako improwizacje[5]). Badacz pisał przy tym, że w korespondencji twórcy mamy do czynienia nie tylko ze strategią autokreacyjną konstruującą pożądany obraz podmiotu epistolograficznego, ale i z autokreacją, która przepracowuje to, co w owym podmiocie okazuje się niepożądane[6].

Wydaje się jednak, że korespondencja poety nie jest w pełni podporządkowana wspomnianej strategii, że jest raczej przestrzenią napięć, spotkania tego, co intencjonalne, z tym, co wymyka się spod władzy piszącego i pozostaje nieprzepracowane. Wypada zauważyć, że on sam mógł mieć świadomość tego zjawiska, pisał przecież (choć trzeba pamiętać, że możemy mieć do czynienia z wypowiedzią autokreacyjną): „Mam niegodziwy zwyczaj nieprzeglądania rzeczy, które piszę – nieczytania swych listów. […] ale gdybym czytał listy moje po napisaniu ich – nikt by ich nie czytał – listami by nie były – nie posłałbym żadnego” [8, 85].

W swoim szkicu chciałbym zwrócić uwagę właśnie na to, co nieprzepracowane czy też nieprzepracowane w pełni w korespondencji Norwida. Poeta określał ten wymiar mianem „archeologii uczuć”, pisząc:

 

„[…] nic przeciw archeologii nie mam dopóty, aż ludzie przyjdą do wiadomości archeologii i uczuć w nich działającej, mimo ich woli i mimo zastanowienia się nad sobą wnętrznego nad sobą, co też oni biedni sami przez się absolutnie działają i mogą! [9, 110].

 

Pytając o ową archeologię, pytam zarazem o wizję podmiotowości wpisującej się w przestrzeń listu, usiłującej skonstruować swój obraz oraz siebie, ale i wymykającą się własnym zabiegom autokreacyjnym. Oczywiście, szkic ten ma charakter jedynie rekonesansowy, podjęta tu problematyka wymaga, jak się zdaje, osobnej książki.

Listy Norwida rozwijają się nie tylko w sposób linearny – ten porządek powstaje dzięki upływowi czasu, nowym wydarzeniom zasilającym ich treść, i oddaje rozwój anegdotycznej biografii poety (w związku z tą kwestią wypada zauważyć jej otwieranie się na coraz szerszą problematykę historyczną i kulturową). Ale zarazem, jak wspomniałem, cechują się cyklicznością, odsłaniającą porządek biografii duchowej twórcy, jej rozmaitych powikłań, idiosynkrazji.

Krąg tematów i wątków Norwidowskiej epistolografii można ograniczyć do podstawowych kilku. Są to: los artysty i sztuka; stan polskiego narodu w XIX w.; stan europejskiej kultury w XIX w.; sytuacja polskiej emigracji; historia polityczna Europy XIX w.; relacje międzyludzkie; los samego Norwida heroicznie zmagającego się z rzeczywistością. Oczywiście kwestie te można by uszczegóławiać, wskazując na ich różne bardziej subtelne aspekty.

Nie bez przyczyny to, co wydawać by się mogło, stanowi podstawowe źródło listu – materiał prywatny – umieściłem na końcu tego wyliczenia. Jak już pisałem, zarówno Sudolski, jak i Cysewski zauważają, iż Norwid stara się konstruować w swojej epistolografii uogólnienia pozwalające przejść od tego, co prywatne, do dyskursu idei. To, co prywatne, okazuje się dla twórcy, tak przynajmniej zdaje się on przekonywać, punktem wyjścia refleksji dotyczącej spraw ogólnych[7].

Postępując tak, poeta tworzy i przedstawia swój światopogląd, a także prezentuje siebie jako artystę i myśliciela. Oto przykład realizacji takiej strategii:

 

Od lat też wielu powtarzałem bliższym moim znajomym, że w prologu do dramy steram siły żywotne, i że tym sposobem akt jej pierwszy będzie aktem ostatnim. Całe to pokolenie jest na hekatombę dla przyszłości – zniszczy się jak narzędzie potrzeby jakiejś, co nie była. I szczęśliwi jeszcze, którym dano nie rozumieć tego położenia [8, 64].

 

W ten sposób twórca wiąże doświadczenie swojego losu jako przegranej z refleksją historyczną poświęconą współczesności. Niemożność okazuje się problemem dotykającym nie tylko poetę, ale i symptomem sytuacji, w której znaleźli się jego rówieśnicy.

Ukazane zjawisko stanowi strategię obronną podmiotowości wyłaniającej się z listów Norwida, z jednej strony przepracowującej to, co dotkliwe w świecie zewnętrznym; z drugiej to, co gromadzi się w niej samej jako efekt zetknięcia z „odczarowanym” (termin M. Webera) światem[8]. Podmiotowość ta okazuje się w szczególny sposób narażona na kontakt z rzeczywistością, zagrożona przez nią. „Ja” epistolografii Norwida chroni swoją odrębność i spójność przed wpływami zewnętrznymi (czemu służy m. in. strategia ekscentryka, człowieka różniącego się), ale także, wypada podkreślić, nie stroni od nich. Jak czytamy: „Wynalazłem przeto boleść nową przez niezakrywanie sobie prawdy i przez prostą logikę” [9, 47].

Zagrożonemu nie pozostaje nic innego, jak podjąć walkę z rzeczywistością. W listach znajduje się następujące stwierdzenie: „Mam przekonanie, że nic piękniejszego nie ma nad to, kiedy jeden człowiek wyzywa cały choćby świat do walki”[9, 59]. Walka ta służy obronie „ja” – pozwala również na jego kształtowanie się – ale i jest walką o prawdę, o możliwość jej wypowiedzenia. Bronią staje się ironia[9], ważny sposób komunikacji ze światem w epistolografii Norwida – zwróćmy uwagę, zawężając przestrzeń dialogu (odbiorca wypowiedzi ironicznej musi ją odpowiednio rozumieć) i zarazem diagnozując rozpoznanie rzeczywistości jako naznaczonej brakiem, a także sytuując „ja” ponad światem, pozwalając na zintelektualizowanie doświadczenia. Wypada przy tym nadmienić, że zdaniem Dąbrowicz listy poety były dla niego wymiarem kompensacji klęsk poniesionych w rzeczywistości, ich heroicznego znoszenia, przemieszczania pod władzę zasady przyjemności, choć niewątpliwie masochistycznej[10].

Norwid w następujących słowach charakteryzuje ironię w liście do Jana Koźmiana:

 

Bracie mój nie wiesz, co jest ironia, tak jak wy wszyscy, słowa chrześcijańskiego w mierze jej jego nie znający, formuł i stylu pogańskie literackie okruchy. Przeczytaj wszystko, co Zbawiciel faryzeuszom odpowiadał, ale przeczytaj nie tak, jak oklepało Ci się o uszy – tylko sercem i życiem powołaj przed się czytając, a zobaczysz, że kolosalniejszej ironii nigdzie nie spotkałeś i spotkać nie możesz nad oną. Nawet forma, pytajnikami, a nie twierdzeniami, czysto ironiczna – Tak jest, mój drogi, nie wstydzę się ja tej ironii, bo dość jest słudze, aby był jako Pan, a uczniowi, żeby jako mistrz był. Nie poprawię ja Zbawiciela, nie – Pamiętaj, że dwie są Ironie: jedna piekielna (to jest, kiedy siebie za cel ma i raduje się ze zła swego), druga, która z czasu jeno pochodzi i z działania. [8,185-6]

 

Zwróćmy uwagę, że również w tej wypowiedzi Norwid usiłuje niejako przepracować kategorię ironii, poddając ją swego rodzaju chrystianizacji i odcinając od związków z podmiotowością, jej egoizmem. Listy przekonują jednak, że nie w pełni się to udaje i zawarta w nich ironia przynajmniej częściowo pozostaje podmiotową (ujawniając zresztą w ten sposób świat wartości podmiotu), współtworząc Norwidowską poetykę goryczy.

Trzeba tu wyeksponować jeszcze jeden aspekt intelektualizacji doświadczenia przeprowadzanej przez poetę. Otóż pisząc listy, niejednokrotnie odwołuje się on do poetyki przypowieści ewangelicznej, pozwalającej nadać temu, co prywatne wymiar uogólnienia. Zarówno to, co prywatne, jak i to, co uogólnione, wpisuje się w ten sposób w perspektywę sakralną, odsłania swoje sensy wyższe, zostaje niejako usprawiedliwione, nawet jeśli okazuje się źródłem cierpień piszącego, który stwierdza np.:

 

Wiem, że jeszcze niejeden kamień rzucony będzie na każde sumienne i nieobaczne słowo polskie. Ale czas jest wiedzieć, że te tylko słowa są potrzebne i słuszne, które zmartwychwstają. A zaś powiada największy mędrzec chrześcijański: O głupi! I jakże może to zmartwychwstać, co by pierw nie umarło? Więc niech umierają słowa nasze – na to są, przez to są [8, 104].

 

 

2. Norwidowski projekt intelektualny zdaje się jednak, jak już sugerowałem, rozpadać pod naciskiem sił decentracyjnych, ujawniając pęknięcia – między innymi związane z interesującą mnie tu idiosynkrazją i z niepoddającym się intelektualizacji doświadczeniem prywatnym. Wymienione podstawowe tematy epistolografii poety niepokojąco zdają się ilustracją losu Norwida, choć przecież w jego intencji ma być odwrotnie. Dyskurs intelektualny twórcy ujawnia drugi wymiar – obsesyjność, przed którą nie chroni ani ironia, ani parabolizacja.

Norwid powraca do tych samych kwestii, powraca do nich w listach do tych samych adresatów, powraca przez wiele lat. Można by oczywiście stwierdzić, że los poety odznacza się natręctwem określonych problemów, zmuszając go w ten sposób do ich ponawiania w dyskursie. Można jednak dostrzec również usztywnianie się postawy twórcy, niejako prowokującego ów los, niepotrafiącego go przekroczyć i pozostawić za sobą tego, co powraca.

Takim obsesyjnie powracającym tematem Norwidowskim, poddawanym zarazem różnym zabiegom intelektualnym, jest temat odrzucenia i wyobcowania – skazania na te doświadczenia – stający się punktem wyjścia refleksji poświęconej wymienionym wyżej tematom epistolografii twórcy. Można by tu skonstruować antologię tego typu wypowiedzi. Oto jedna z nich:

 

Jako członek Ojczyzny – to, że mię nie rozumie, że języka swego mi zaprzecza, że moralnie odpycha mię – to, że nikt w niej nie chce albo nie może pojąć, iż samochcąc idzie do upadku… to, że nikt w niej nie chce albo nie może pojąć, że światłość w ciemnościach świeci, ciemności jej nie ogarnęły – to, że chce książek nie prawd, śmierci nie życia – że chce nowin i jasnych przypowieści – choć nikt się nic jeszcze nie nauczył z książek jasnych – owszem, wszystko od ciemnego się pojmowania rozpoczyna, bowiem światłość w ciemnościach świeci. To – jednym słowem – że nic już z dna ducha przynieść nie mogę mej Ojczyźnie, bo stanowczo wszystko odepchnęła. [8, 110]

 

Przekształcając swoje doświadczenie w opowieść o nim, twórca stara się, co podkreśla Cysewski, przedstawiać siebie jako medium prawdy[11]. Podmiot epistolarny Norwida to prorok, oczywiście – niewysłuchany. Wzorem takiej postawy staje się Sokrates i przede wszystkim Chrystus. Tkwi jednak w niej niebezpieczeństwo. Paradoksalnie bowiem to w imię prawdy „ja” korespondencji poety wybiera drogę rozmijania się z rzeczywistością. Wymaga podporządkowania się jej, m. in. polemizując w ten sposób z romantyzmem. Czytamy: „Od czasu, kiedy rzeczywistość zaczęła być nikczemną, czyli raczej nikczemność stała się u nas rzeczywistszą – przeklęto wszelką rzeczywistość, co tak wymownie spotykamy w całej naszej poezji Mickiewiczowsko-romantycznej” [8, 18]. Ale owo podporządkowanie – będące przy tym, by odwołać się do języka psychoanalizy, odrzuceniem zasady przyjemności – ma specyficzny charakter. Otóż pojawia się w listach Norwida pragnienie rzeczywistości jako swego rodzaju wyznacznika sensu – twórca pisze krytycznie o doświadczeniu braku rzeczywistości (zwłaszcza w życiu społecznym), swoistej nierzeczywistości – i jednocześnie miażdżąca krytyka otaczającego świata, eksponująca rozziew pomiędzy nim a jego idealną wizją. W ten sposób doświadczenie prawdy i związane z nim cierpienie spotyka się z wyobrażeniem prawdy, prowadząc do usztywnienia postawy podmiotu listów (odmowy przystosowania się), jego mizantropii i resentymentu.

Wspomniane rozmijanie się z rzeczywistością, jej ambiwalentne doświadczenie, widoczne jest w związku z wieloma kwestiami. W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę na stosunek twórcy do nowoczesności. Listy Norwida powstają przecież w czasach modernizacji, której doświadczenie ukazywał w swojej twórczości Baudelaire, i która została przedstawiona w Pasażach Waltera Benjamina[12]. Również w związku z tą kwestią pojawia się u poety znamienna ambiwalencja. Z jednej strony poddaje on krytyce społeczeństwo polskie jako zacofane, z drugiej ceni sobie kategorię tradycji. Przede wszystkim jednak widać u twórcy niezgodę na rzeczywistość ukształtowaną przez modernizację. Można tu wskazać np. na jego polemikę z wizją świata „odczarowanego”, widoczną w ujęciu światopoglądu pozytywistycznego, a także na krytykę nowoczesnej kultury rynku książkowego.

Charakterystyczne jest także traktowanie przez Norwida (podmiot epistolarny jego korespondencji) adresata listu. Komunikacja epistolograficzna wymaga szczególnego uwzględnienia odbiorcy, niejednokrotnie stającego się w związku z tym, jak podkreślają badacze, współautorem listu[13]. W korespondencji Norwida spotykamy się jednak ze specyficznym, ambiwalentnym traktowaniem odbiorcy. Z jednej strony nadawca listu pragnie idealnego odbiorcy i porozumienia, pragnie oddziaływać na niego, w związku z rozmaitymi kwestiami[14]. Z drugiej przyjmuje ton wyższości, prawi różnego rodzaju impertynencje, kategorycznie żąda, nie stroni od konfliktów i zerwań komunikacji (Dąbrowicz pisze np. o Norwidowskiej „poetyce gniewu”[15]). Postępuje tak również w sytuacji, w której jest petentem. Zjawisko to także zdaje się świadczyć o usztywnieniu postawy podmiotu listów, podbudowanym jego wspomnianą świadomością rozziewu pomiędzy rzeczywistością a jej idealną wizją.

Usztywnianie postawy podmiotu epistolograficznego sprawia, że prowadzone przez niego dialogi listowe stają się przypominającymi skargę monologami wewnętrznymi egotyka. Spośród różnych wykreowanych przez poetę relacji komunikacyjnych: „ja” – świat, „ja” – inni, oraz „ja” – Bóg, najfortunniejsza okazuje się w świetle listów ta ostatnia, otwierając wymiar nadziei na idealną rzeczywistość oraz idealne zrozumienie. Twórca winą za niepowodzenia obarcza jednak nie siebie, a rzeczywistość. Czytamy: „Miejcie trochę pokory i wyznajcie, żem nie wariat – że nie ciemno piszę, ale wy ciemno czytacie” [8, 109].

 

3. Wspominałem o odmienności Norwidowskiej epistolografii, odmienności tkwiącej tak w jej retoryce, również w sferze idei, jak i wynikającej z cech osobowościowych twórcy. Oczywiście, rozważania na temat związków osobowości z twórczością brzmią dzisiaj dość podejrzanie. Chciałbym jednak przynajmniej zasugerować możliwość spojrzenia w tej perspektywie na specyfikę Norwidowskiego pisarstwa.

Jak wiadomo, w związku z relacją poety do romantyzmu zarysowują się dwa ujęcia. Pierwsze, już klasyczne, Zofii Stefanowskiej ukazuje, jak Norwid w twórczy sposób wpisuje się w ramy romantyzmu[16]. Drugie, ostatnio zaprezentowane przez Wiesława Rzońcę, eksponuje z kolei niemieszczenie się twórcy w owych ramach i jego związki z (pre)modernizmem[17]; sugerują je także poświęcone poetyce Norwida prace Michała Głowińskiego[18].

Przedstawiona przeze mnie możliwość spojrzenia na listy poety – jeśli przyjmiemy, że są one wymiarem nie tylko autokreacji, ale i ujawniania się tego, co skrywane w jego osobowości – sugeruje jeszcze jeden możliwy kontekst dla idiomu Norwida, oprócz kontekstu historii idei oraz poetyki. Wydaje się bowiem, że za owym idiomem stoi nie tylko twórcze wykorzystywanie romantycznego dyskursu idei czy przekształcanie poetyki tekstu, ale i właśnie owa osobowość, związana z nią idiosynkratyczność.

W związku z tą kwestią wypada, jak sądzę, wyeksponować przede wszystkim z jednej strony przywiązanie poety do religii, stającej się dla niego dyskursem pozwalającym na ugruntowanie postawy antymodernizacyjnej (będącej przy tym próbą parafrazy nowoczesności)[19]; z drugiej na zwrot ku poetyce o charakterze archaicznym, jak również przywiązanie do ciemności wypowiedzi, traktowanej jako warunek prawdziwej komunikacji: poznania i przekazu.

Warto przywołać w tym miejscu rozważania Sławomira Rzepczyńskiego z jego książki poświęconej nowelom „włoskim” Norwida, w których badacz pisze o charakteryzującej poetę „strategii powtarzania”, a także powtarzania wariantowego. Jak stwierdza Rzepczyński, twórca – w różnych swoich tekstach – postanowił powtarzać przekazywane przez siebie prawdy, by w ten sposób skutecznie oddziaływać na odbiorcę (zarówno dążąc do zwielokrotnienia adresatów wypowiedzi, jak i do wpływu na jednego adresata)[20]. Pojęcie strategii wiąże się z działalnością intencjonalną, badacz zauważa jednak, iż Norwid w swoim idiosynkratycznym przekazie prawdy konstruuje wypowiedzi niefortunne z perspektywy komunikacji, co mogłoby sugerować, że powoduje nim nie tylko to, co racjonalne, świadome, ale i to, co obsesyjne.

Być może mówienie o obsesyjności w związku z owymi kwestiami jest przesadą, być może wystarczy mówić o ugruntowanym światopoglądzie, któremu twórca pozostaje wierny – choć można dodać: obsesyjnie, wbrew rzeczywistości rządzącej się własnymi prawami pojmowania świata, literatury i komunikacji. Pozostaje jednak pewien niepokój dotyczący wspomnianego wyżej usztywniania postawy poety; jego pragnienia rzeczywistości przy jednoczesnym jej odrzucaniu; pragnienia, by być zrozumianym przy jednoczesnym wyborze niezrozumiałości[21]. Być może tajemnica tego zjawiska tkwi właśnie w osobowości Norwida, we wpisanej w nią ambiwalencji rzeczywistości oraz w przymusie powtarzania, ciągłego przepracowywania tego problemu, który jednak pozostaje nieprzepracowany?

[1]     Zob. K. Cysewski, Uwagi o listach Norwida, „Studia Norwidiana” 3-4 (1985-1986); Z. Sudolski, List Norwida wobec tradycji epistolarnej, „Studia Norwidiana” 3-4 (1985-1986); E. Dąbrowicz, Cyprian Norwid, Osoby i listy, Lublin 1997.

[2]     Zob. Ibidem, s. 7 i n.

[3]     Zob. Z. Sudolski, op.cit., s. 121 i n.

[4]     Zob. K. Cysewski, op.cit., s. 131 i n.

[5]     Zob. Z. Sudolski, op.cit., s. 121.

[6]     Zob. K. Cysewski, op.cit., s. 135 i n.

[7]     Wypada tu odnotować, że takie postępowanie jest zbieżne z Norwidowskim myśleniem o poezji, wyraźnie polemicznym w stosunku do koncepcji romantycznych. Zob. na ten temat m. in. S. Rzepczyński, Poezja jako siła i jako sztuka.. O „Vade-mecum”, w: Biografia i tekst. Studia o Mickiewiczu i Norwidzie, Słupsk 2004.

[8]     Zob. w związku z tą kwestią koncepcję romantycznej podmiotowości zaproponowaną przez A. B. Robson w: Tegoż, Duch powierzchni. Rewizja romantyczna i filozofia, Kraków 2004.

[9]     Na temat takiego rozumienia ironii w: Ibidem, s. 197 i n.

[10]    Zob. E. Dąbrowicz, op.cit., s. 137.

[11]    Zob. K. Cysewski, op.cit., s. 138.

[12]    Zob.W. Benjamin, O kilku motywach u Baudelaire’a, przekł. B. Surowska, „Przegląd Humanistyczny” 1970, z. 5.

[13]    Zob. w związku z tą kwestią M. Czermińska, Rola odbiorcy w dzienniku intymnym, w: Problemy odbioru i odbiorcy, pod red. T. Bujnickiego, J. Sławińskiego, Wrocław 1977.

[14]    Zob. na ten temat E. Dąbrowicz.op.cit.

[15]    Zob., Ibidem, s. 125.

[16]    Zob. Z. Stefanowska, Pisarz wieku kupieckiego i przemysłowego, w: Strona romantyków. Studia o Norwidzie, Lublin 1993.

[17]    Zob. W. Rzońca, Norwid a romantyzm, Warszawa 2005.

[18]    Zob. M. Głowiński, Ciemne alegorie Norwida, „Pamiętnik Literacki” 1971, z. 3.; Norwida wiersze-przypowieści, w: Cyprian Norwid. W 150 -lecie urodzin, pod red. M. Żmigrodzkiej, Warszawa 1973.; Wokół „Powieści” Norwida, „Pamiętnik Literacki” 1984, z. 3.

[19]    Nawiązuję do formuły A. Compagnona, który pisząc o nowoczesnych krytykach nowoczesności – „antynowoczesnych”, ma na myśli twórców charakteryzujących się tęsknotą za przeszłością, rozpoznających negatywne skutki modernizacji i jednocześnie świadomych jej konieczności (R. Barthes, Les Antimodernes. De Joseph de Maistre à, Paris 2005).

[20]    Zob. S. Rzepczyński, Wokół nowel „włoskich” Norwida, Słupsk 1996, s. 16 i n.

[21]    Zob. w związku z tą kwestią M. Adamiec, Oni i Norwid. Problemy odbioru twórczości Cypriana Norwida w latach 1840 – 1883, Wrocław 1991.



Link do http://www.wwsi.edu.pl/